Matka, jej partner i dziadek gwałcili dzieci. W opolskim sądzie zapadł wyrok w sprawie molestowania trzech dziewczynek z Krapkowic

22 stycznia 2020

Tak odrażającej sprawy nie było w opolskim sądzie od lat. Trójka oskarżonych, która mieszkała przy rynku w Krapkowicach, zgotowała trzem siostrzyczkom prawdziwy horror.

Jak ustaliła Prokuratura Rejonowa w Strzelcach Opolskich, która prowadziła śledztwo, oskarżeni dopuścili się czynów pedofilskich w latach 2016-2018. W chwili, gdy dziewczynki zaczęły być gwałcone i molestowane, najmłodsza z nich miała zaledwie 5, a najstarsza 11 lat. Do przestępstw dochodziło m.in. podczas libacji alkoholowych.

Sprawa wyszła na jaw, gdy dzieci trafiły do rodziny zastępczej. Z czasem, gdy poczuły się pewniej w nowym domu, zaczęły opowiadać rodzicom zastępczym, jakie piekło przeżyły.

Jak ustalił sąd Katarzyna K. - mama dziewczynek - nie tylko wiedziała, że jej dzieciom dzieje się krzywda, ale także uczestniczyła w molestowaniu dziewczynek.

Dzisiaj w Sądzie Okręgowym w Opolu zapadł wyrok w tej sprawie. Choć cały proces toczył się za zamkniętymi drzwiami, to ogłoszenie wyroku było już jawne.

Sąd uznał, że winę za znęcanie się i molestowanie nad dziećmi ponosi cała trójka. Skazał matkę i dziadka dziewczynek na kary 18 lat i 6 miesięcy więzienia. Partner Katarzyny K. ma natomiast spędzić za kratami 17 lat i 6 miesięcy.

Cała trójka dostała także sądowy zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi przez okres 10 lat (liczone po odbyciu kary), a także zakaz zbliżania się na odległość większą niż 50 metrów. Oskarżeni mają też zapłacić każdej z dziewczynek po 100 tys. złotych zadośćuczynienia.

- Opinie biegłych lekarzy, relacje rodzin zastępczych, a także listy, jakie pisały dzieci, stanowią spójną całość pozwalającą na odtworzenie tego, jakie obrzydliwe rzeczy działy się w tej rodzinie - uzasadniał sędzia Mateusz Świst. - Pani ciągle twierdzi, że była wspaniałą matką. Natomiast nie była pani. W miejscu rodzinnym, gdzie dzieci powinny mieć ochronę, gdzie powinny czuć się bezpiecznie, działy się dantejskie sceny. Dzieci tam były traktowane jak takie zabaweczki do uciechy - przy alkoholu, przy imprezie, filmach pornograficznych.

Dzieci bardzo dokładnie i ze szczegółami opowiadały, jak dorośli wyrządzali im krzywdę. Osoby, które brały udział w ich przesłuchaniach w tzw. przyjaznym pokoju, były zszokowane, ile na temat seksu wiedziała 10-latka.

W pewnym momencie, w trakcie uzasadniania wyroku, Katarzyna K. zaczęła krzyczeć w kierunku sędziego i ławników.

- My jesteśmy niewinni! Wysoki sądzie, co pan zrobił! - krzyczała matka. - Ja, osoba molestowana, miałabym pozwolić na takie coś, żeby dzieci były krzywdzone? To, że byłam alkoholiczką, nie znaczy, że krzywdziliśmy własne dzieci.

Kary, jakie orzekł sąd, są tylko nieznacznie niższe od kar, jakie proponowała prokuratura (20 lat więzienia dla całej trójki). Sąd zauważył, że wyrok jest w tzw. górnej granicy.

Wyrok jest najbardziej dotkliwy dla Artura M., dziadka dziewczynek. Jeśli odsiedzi on całą karę, to wyjdzie na wolność, mając ponad 80 lat. Może także nie dożyć takiego wieku. Mimo tego sąd uznał, że nie jest to okoliczność łagodząca.Wyrok jest nieprawomocny. Może się od niego odwołać zarówno prokuratura, jak i oskarżeni.

 

 

źródło:

dodał:

NEWSY

POWRÓT